Historia prawdziwa i bardzo motywująca.

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Jest dla mnie dowodem na to, że warto przełamywać własne słabości i warto się odważyć.

Rysia, zobaczyłam na plaży ostatniego dnia mojego pobytu nad morzem. Szczupły i drobnej budowy wyglądał z daleka jak młody chłopak. Z bliska zdradzała jego wiek siwo-biała czupryna. Przypominał mi trochę mojego przyjaciela.

Przez chwile pomyślałam, że powinnam mu zrobić zdjęcie bo zdecydowanie pasuje do mojego bloga, na którym pokazuję barwne kobiety i mężczyzn w wieku tzw. dojrzałym.

Ale Rysio zniknął gdzieś w tłumie plażowiczów więc postanowiłam wypić sobie kawę w plażowej kawiarni. Usiadłam przy jednym z drewnianych stołów i…zobaczyłam Rysia w towarzystwie kapitalnie wystylizowanej, białowłosej pani.

No nie, teraz musze ich sfotografować. To prawdziwe Perły. Podeszłam żeby zapytać czy pozwolą mi na zrobienie zdjęcia i tak się zaczęła nasza przyjaźń.

To zupełnie fantastyczne, że poznaliśmy się nad polskim morzem. Ja z Warszawy oni z Łodzi a połączyły nas działki, które wszyscy mamy pod Łodzią.

Chociaż jednak połączył nas mój blog i to, że odważyłam się podejść i zagadnąć.

Wielokrotnie już zauważyłam, że Perły, które spotykam na ulicy i którym robię zdjęcia wyróżniają się nie tylko swoim wyglądem ale też osobowością. Bo to jest prosta konsekwencja i ścisły związek. To jak wyglądamy jest wynikiem naszej osobowości.

Wracając do Rysia i jego partnerki Iśki. Oboje ok 70 tki. Drobnej budowy i z pięknie, naturalnie białymi włosami. Isia od razu zachwyciła mnie swoim stylem i klasą. Co za osobowość! W 100% zasługująca na miano Perły. Siedzieliśmy w tej plażowej kafejce i rozmawiali tak, jakbyśmy się znali od lat. Iśka jest plastykiem, kostiumografem. Robi piękne figury z ceramiki i maluje.

Wow! Nie mogłam lepiej trafić. Wszystko to co fascynuje mnie od zawsze a czego sama nie umiem.

Z czasem nasza znajomość przerodziła się w przyjaźń. Kolejne spotkania i rozmowy, już w domu u Iśki i Rysia pokazały, że nasze spotkanie nie było przypadkowe. Że najwyraźniej tak miało być. Dzięki Iśce zaczęłam rozwijać swoje pasje artystyczne. Nie, żeby jakoś spektakularnie ale jednak. Razem stworzyłyśmy kolekcje biżuterii. Iśka, zachęciła mnie do prób malarskich aż wreszcie po raz pierwszy w życiu spróbowałam stworzyć obrazy w technice papieru czerpanego! Naprawdę zrobiłam to i nieskromnie powiem, że wyszło nieźle. Dlaczego o tym piszę, ponieważ nasze spotkanie pociągnęło za sobą szereg fantastycznych rzeczy. Po raz kolejny potwierdziła się moja teza, że warto próbować i warto się odważyć. Że nigdy nie jest za późno. O, no właśnie w temacie – nigdy nie jest za późno. Historia znajomości Isi i Ryśka też jest na to dowodem. Poznali się wiele lat temu za pośrednictwem…portalu randkowego. Tak, tak. Portalu randkowego. I są ze sobą już dobrych kilka lat.

Oboje zresztą są przykładem nie tylko świetnych relacji pomiędzy dwojgiem dojrzałych ludzi ale też są przykładem otwartości na świat i życie.  Chęci doświadczania nowych sytuacji i realizowania kolejnych wyzwań. Całkiem niedawno Rysio zrealizował swoje marzenie i poleciał szybowcem. Tak, to był prezent od dzieci na 73 urodziny.

Można? Można. Życie nie kończy się po 50- tce a młodość jest pojęciem względnym. Można być młodym wiekiem a starym osobowością i odwrotnie. Tego drugiego Wam i sobie życzę.

O autorce

Brak komentarzy

Skomentuj